To z pęcherzem zawsze zaczyna się nagle i nic nie zapowiada że się wydarzy ...
Tak było i tym razem. Jeszcze po obiedzie kuwety były suche po porannym sprzątaniu. A już po 16-ej , gdy zauważyłam że Gucio co chwilę wchodzi i wychodzi do łazienki , kuwety były zasikane.
Wiedziałam że jest źle bo posikiwał po parę kropel , wciąż i wciąż ... Pomiaukiwał i był bardzo niespokojny :(
Nie było co czekać , zapakowaliśmy kotka i do weta !
W czwartek była pierwsza seria zastrzyków , w sobotę druga.
Leki działają , lepiej jest ...
To już czwarte zapalenie pęcherza u Gucia na tym mieszkaniu, a drugie w tym roku :/
Na poprzednim mieszkaniu tego nie było.
Wychodzi na to że nawet w te upały nie powinnam mieć otwartego balkonu w nocy , bo ten nasz pierdzimączka w nieco chłodniejszą noc też się przeziębia :/
Nie wiem też , czy przeziębia się bo siada na chłodnej podłodze, czy dlatego że ten balkon nie jest osłonięty od wiatru ?
I dlaczego tylko on jest taki delikatny ?
Zdjęcia z 5 czerwca - dzień przed chorobą ...
Nadal będziemy na Guciaczka chuchać i dmuchać , może tym razem na dłużej będzie spokój ...;-)
Do miłego !