Osiatkuj okna i balkon !


Wiem z doświadczenia że jak się ma koty warto okna i balkon zabezpieczyć . 
Zwłaszcza jak się mieszka wyżej niż na parterze ...
Sama mam koty odkąd pamiętam , ale przez pierwsze 30 lat życia mieszkałam na parterze i nie było sposobu żeby utrzymać koty w domu.
Same wchodziły i wychodziły kiedy chciały i to oknami ;)
Dla kotów to poczucie wolności było zapewne szczęśliwe , ale ich życie zazwyczaj nie trwało długo , bo ginęły tragicznie pod kołami samochodów , albo ginęły bez wieści ...
Od ponad 20 lat mieszkamy na 4 piętrze i mamy wymarzony balkon :-)
Jedyne okno jakie mieliśmy zabezpieczyliśmy siatką po pierwszym wypadku Figi , gdzieś w roku 1995.
Balkon zabezpieczyliśmy siatką dopiero w 2007 roku , po przybyciu do nas drugiego kota - Karmelka .

Po stracie kota Figi (ta historia opisana dokładnie pod tym wpisem) pojawił się Filipek (1996 rok) Tego kota pilnowaliśmy już jak oka w głowie .
Nie było to trudne bo to był grzeczny kot i w sumie sam na balkon nie lubił wychodzić .
Jak Filip zbliżał się do 10 urodzin zaczęłam marzyć o drugim kocie. W tym czasie poznałam forum miau gdzie miałam okazję zobaczyć wiele złego wyrządzonego przez człowieka, jak też wiele dobrego - mnóstwo ludzi którzy chcą pomagać ,dzielą się swoją wiedzą i pokazują że można pomagać sobie i innym .
W ten sposób zdobyłam sporo wiedzy o tym jak naprawdę mądrze dbać o koty ...
Swoją wiedzą dzieliłam się z moim A.
I tak z całkowitego i zdecydowanego NIE ! na drugiego kota i osiatkowania balkonu ( bo w klatce to nie będzie siedział ;))- zmieniło się na Tak !
I jak już przywieźliśmy do domu mojego wymarzonego rudzielca, zaraz zabezpieczyliśmy balkon , żeby już przy kolejnym kocie móc spokojnie spać i się o niego nie bać.
Było to wiosną 2007 roku ...
Karmelek już zabezpieczony :-)




Karmelek i Filipek


Filipek i Gucio


Mikeszek


Więcej o zabezpieczeniu balkonu i okna na "starym" mieszkaniu  można poczytać w tym WPISIE.
Zabezpieczenie balkonu robiliśmy sami - to znaczy nasz projekt , wykonanie - kolega budowlaniec .

Edit:
Marzec-Kwiecień 2016
Po przeprowadzce na nowe mieszkanie do zabezpieczenia mieliśmy znowu balkon bez daszku na  ostatnim piętrze . Tyle że ten balkon ma metalową balustradę , a poprzedni był do połowy zabudowany ...

Po dłuższym zastanowieniu , postanowiliśmy nasz nowy balkon zabezpieczyć ponownie siatką metalową . Jest podobna do poprzedniej , jednak ta ma większe oczka i jest zielona bo pokryta powłoką PCV.
Tu już balkon  częściowo zabezpieczony ;-)




W połowie kwietnia położyliśmy kafle ...












1 czerwiec 2016 doczekaliśmy się zabezpieczenia góry balkonu ! - balkon zabezpieczony :-)























Górę balkonu robili nam znajomi - spawacze amatorzy . Projekt konstrukcji metalowej - nasz .
Wycena dla zainteresowanych :
Siatka metalowa ocynkowana - zielona bo pokryta powłoką PCV - cena ok 120 zł za 10 metrów - tyle nam starczyło + konstrukcja metalowa 400zł
Do tego kilka opakowań opasek zaciskowych do mocowania siatki  -ok 30 zł
R-m ok 550 zł
Siatkę zakładaliśmy sami , ale to nie jest trudne ;-)


********************

Pomysłów na zrobienie zabezpieczeń jest wiele , pojawiły się też firmy które właśnie tym się zajmują .
Żeby pomóc Wam w szukaniu pomysłów i sposobów na zabezpieczenie balkonu i okien wstawię kilka linków które sama znalazłam ...
Przed decyzją jaką siatkę wybrać poczytajcie o siatkach sznurkowych :
UWAGA NA SIATKI SZNURKOWE - O WYPADEK NIETRUDNO !

 Zabezpieczenia - Miau

BezpiecznyDOMdlaKOTA
KocieOkno.pl
Kociasiatka.pl
Siatkadlakota.com 
Siatka dla kota W-wa
Siatka Dla Kota - Bezpieczny Balkon /FB
KOTY NIE SPADAJĄ NA CZTERY ŁAPY !
KOTY TO NIELOTY -stawiamy na siatkę ! / FB

 ZABEZPIECZENIA BALKONÓW I OKIEN  pinterest

 ZABEZPIECZENIA OGRODÓW pinterest


Jak znajdę coś jeszcze to będę dorzucać . Wszelkie namiary mile widziane !

Zanim puścisz kota na balkon-poczytaj koniecznie ! ! ! 

I jeszcze coś na przestrogę - prawdzie historie !
Koty które wypadły z balkonu/okna[*]


Dziewięć żyć i cztery łapy ,czyli kot vs.okna
Nie lekceważ okien ! 



PS.:
Jeśli macie koty i zabezpieczone okna i balkon ,to proszę o komentarz i ewentualnie link do bloga, czy strony ;)

Zrobiłam też tak na szybko plakacik . Jakby ktoś chciał to proszę bardzo ...
 
Edit :
I jeszcze jeden plakacik ;)



Zabezpieczenia mają :

Maskotka i Pieska
Kotki- Ziutki Dwa
Dwa linki od Anki Wrocławianki :
Za moimi drzwiami
Antypowsinoga
Balkon kotów Ewung z bloga efka i koty
Koty nurmi
Buro mi 
Księżna Siermiężna
Witek od Elki
Miećka i Bułka u Pantery
Rudy kot Andrzej
Dom Tymczasowy u Magdy
 
Wpis nie jest sponsorowany przez żadną firmę ;)


--------------------------

 NASZA SMUTNA HISTORIA 

Niemal zaraz po zamieszkaniu w nowym domu , pojawił się nasz nowy kotek (1994 rok) 
Przyniosła mi go koleżanka ,bo wiedziała że kocham koty .
Malutką kremową kuleczkę z niebieskimi oczkami :-))
Codo !
Zakochaliśmy się w nim bez pamięci. A że miała to być koteczka dostała na imię Figa. Potem okazało się że to kocurek ,ale imię i tak zostało ;)
W tym samym czasie ktoś podrzucił sąsiadce kotka i tak na jednym piętrze były dwa młode kociaki. Okazało się że sąsiadka puszcza swoją kicię na dach i ona po gzymsie wchodziła nam do mieszkania - albo przez balkon ,albo przez okno - biegała dosłownie po całym dachu - a dach olbrzymi bo łączył kilka kamienic .
No i my beztrosko też puszczaliśmy naszego Figę ...
Wiele miesięcy brykały beztrosko po całym dachu ,balkonach i mieszkaniach -raz jednym raz drugim .
Dopóki Figa nie spadł z dachu :(
Na szczęście był jeszcze młody i lekki i skończyło się na nadwyrężonym mięśniu w łapce i stłuczonym lekko pyszczku.
Postanowiliśmy zabezpieczyć okno i nie wypuszczać kota na balkon ,chyba że w szelkach z nami .
No i tak było .
W tym czasie kotka sąsiadki gdzieś zaginęła :( Domyślać się można że spadła i nie wiadomo czy przeżyła ,czy ktoś ją zabrał :(

Ciąg dalszy opowieści poniżej ...
Wkleję niemal dosłowny wpis ze swojego wątku na forum miau z 2007 ...

Było lato 1996 roku ...
To historia mojego kota Figi /który był z nami z 1,5 roku/ i niestety zakończyła się tragicznie :cry:
....Straciłam kota - niebieskookiego Figę ... Był przekochany, wyjątkowy i cudowny ...


Po pierwszym wypadku okno zostało zabezpieczone siatką , a na balkon kot już sam nie wychodził .

Bardzo pilnowaliśmy balkonu , ale niestety sekunda nieuwagi jednego z domowników i kot wymknął się na balkon , nawet nie wiadomo kiedy Obrazek Pół godz.wcześniej kot był w domu i nagle zniknął ! Biegaliśmy po sąsiadach , podwórku , naokoło bloku , po parku... Były ogłoszenia w kablówce i wszystkich słupach i tablicach... Nieprzespane noce i morze wylanych łez... Obdzwoniliśmy wszystkich wetów w okolicy ....i nic !
Po 4 dniach /odzew z ogłoszeń/ przynoszą mi mojego kota - młoda dziewczyna z jakąś kobitą . Kot widać ranny, ale jak mnie zobaczył to myślałam że wyskoczy z tej torby :(
One coś mówiły że go znalazły w parku , wzięły do siebie , a że mają kota to musiały go wynieść do piwnicy Obrazek
Że nic nie chciał jeść i pić i takie tam... Nikt mu nie pomógł przez ten czas !!!
Kot był w szoku , a ja durna , taka byłam szczęśliwa że mi go przyniosły , że nawet adresu nie wzięłam , telefonu , nic . Baby się ulotniły ,a ja zajęłam się kotem.
          
Miał złamane dwie przednie łapy , zbity lekko pysk i coś mu rzęziło w płucach Obrazek
Dałam mu pić i jeść - jadł mi z ręki , mruczał i był taki szczęśliwy ... jak ja , że wrócił do mnie :cry:Myślałam że jego i mnie nic gorszego już nie spotka . Myliłam się ...
Ryczę cały czas jak to piszę, a już tyle lat minęło :cry:
Żeby nie zanudzać napiszę w skrócie - wet zakładając kotu gips dał mu taką narkozę , że niestety kotek nie mógł się obudzić. Niemal trzy dni nieprzytomny... strasznie cierpiał i musiałam podjąć decyzję , po wielu konsultacjach już z innym wetem żeby więcej nie cierpiał ...
Wrócił do mnie , ale tylko na chwilę .... byłam przy nim do końca :cry:
Zawsze będzie w moim sercu ...  Figuniu [*] :cry:


8 komentarzy:

  1. Bardzo smutna historia Twojej figi. Współczuje [*]. Ja mieszkam na parterze, ale od początku wiedziałam, że nie chce żeby mój kot wychodził na dwór, żeby nie zginął, bo bym tego nie przeżyła. Również nie chciałam z powodów higienicznych. Wiem, że jak nie wychodzi na dwór to jest czysty i nie przeszkadza mi, jak czasem zdarza się mu wskoczyć na stół. Ale na którym piętrze bym nie mieszkała zawsze założyłabym siatkę na balkonie. Koty mają radochę jak jest ciepło i mogą wylegiwać się na balkonie... Namawiam znajomych. Nawet jednej osobiście kupiłam siatkę, żeby założyła, a mieszka na ósmym piętrze. Moje koty czują się bezpiecznie, ja jestem pewna że nic im się nie stanie i spokojnie mogę żyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz na szczęście coraz więcej ludzi zabezpiecza okna i balkony. Ale jeszcze 10 , 20 lat lat temu to nawet nikt o tym nie słyszał ...
      Czyli idziemy w dobrym kierunku :-)
      Ja też uważam że nawet na parterze warto mieć zabezpieczenie - bo wolny kot raczej ma krótki żywot.
      No chyba że ktoś mieszka w bardzo bezpiecznym miejscu ...

      Usuń
    2. Bardzo podoba mi się postawa autorki, jej świadomość oraz pomoc w promowaniu tak dobrego i zwiększającego bezpieczeństwo kociaków rozwiązania jak siatki ochronne na balkon. Gratki autorko i motywacji do pisania nowych równie wartościowych wpisów ;-)

      Usuń
  2. ja ze zrozumiałych względów siatki nie potrzebuję.
    mój filip wychodzi na dwór tylko wtedy jak go się wyniesie a i tak zaraz wrzeszczy, że chce do domu.
    stary już jest i nigdy na dwór nie wychodził. poza tym mało towarzyski a na podwórku pełno kotów.
    wiem, że to nie jest temat do śmiechu, ale mnie by się siatka przydała, żeby tabun sąsiedzkich kotów nie właził mi do domu.
    moja koleżanka mieszka na 11 piętrze i dla swojego kota zabudowała cały balkon.
    dobrze, że o tym piszesz, amyszko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to masz teraz raj na tym odludziu :-)
      Dziękuję ,już dawno miałam to zrobić ,ale nie jest łatwo pisać o swoich porażkach ...

      Usuń
  3. Boże, jaka straszna historia... ;( Ja nie mogę takich czytać. :(
    Właśnie niedawno ktoś był zainteresowany adopcją mojej tymczaski, ale po rozpoczęciu wywiadu na temat warunków, jakie są w stanie jej zapewnić, okazało się, że nie zabezpieczają balkonu ani okien, jedynie zadeklarowali, że dbają o bezpieczeństwo i będą wypuszczać ją na balkon tylko pod ich obecność. Nie zdecydowałam na ten dom, ponieważ wiem, że nie da się upilnować kota mimo najszczerszych chęci, to jest zbyt duże ryzyko. I wiem, że Ty to zrozumiesz, ale oni tego nie zrozumieli.

    OdpowiedzUsuń
  4. Takimi doświadczeniami trzeba się dzielić , właśnie po to aby takich historii było coraz mniej . Trzeba uświadomić ludzi że warto zrobić zabezpieczenie ...
    Dobrze zrobiłaś że nie oddałaś kota do domu gdzie nie ma zabezpieczeń i nawet ochoty żeby to zrobić .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń

Bardzo dziękujemy za każde(dobre;) słowo :)

Komentarze anonimowe i komentarze typu ładne fotki zapraszamy do nas - strona www... zostaną usunięte jako spam.
Wystarczy aktywny nick platformy na której jesteś zalogowana/y , lub podpis imienny.