środa, 3 grudnia 2014

Czarnuszek - kolejne kocie nieszczęście ...

Przed ostatnim bardzo , bardzo zimnym i wietrznym weekendem (27listopada)  mój A. znowu wypatrzył na naszym podwórku kolejne kocie nieszczęście :(
W trawie nieopodal śmietnika siedział czarny kot i nie wyglądał na kota sąsiadki . Tamten bardziej podobny do naszego Mikeszka - bardzo czarny , mniejszy i zdrowy .
Ten był większy , jaśniejszy i chyba chory ?:(
Oczywiście zaraz poszłam z jedzeniem zobaczyć co to za bida .
Zawołałam do kotka , a ten jak to usłyszał podniósł się z trawy i podbiegł do mnie miaucząc i skarżąc się głośno !
Zobaczyłam że tam, za jednym z pojemników do segregacji na śmieci leży taki brudny zapyziały talerzyk - chyba ktoś już go dokarmiał ,ale chyba dawno , albo sporadycznie , bo kotek strasznie zabiedzony :(
Nasypałam żarełka , a ten jadł i dalej się skarżył :( Myślałam że się mnie boi , ale to chyba tylko skargi były ...
Kucnęłam koło niego i się przyjrzałam ...
Masakra jaka bieda ! Chyba nigdy nie widziałam z bliska takiej kupki nieszczęścia :(((
Nad uchem wielki kleszcz ! Zaraz go wyrwałam ;)
Gluty po pachy , oczy zapyziałe , futro wyłysiałe ... Chudy że szok !
Zero tłuszczu, same gnaty :(
Pomyślałam sobie że pewnie ktoś wywalił starego kota ...
No ale coś trzeba zrobić , bo tak strasznie wieje , zimno jak jasna cholera . Do domu absolutnie nie mam jak zabrać. Mamie chorego kota absolutnie ...
Poleciałam do domu , pomyślałam i wpadłam na pomysł że zrobię mu na początek budkę. 
W piwnicy mieliśmy sporo kartonów po różnym sprzęcie , w kartonach styropian , czasem też folia bąbelkowa ... Wielkie worki na śmieci , taśma i amyszka w pół godziny zrobiła super ciepłą budkę z kocykiem z polaru w środku ;)
Zaraz wróciłam do kotka , postawiłam budkę w miejscu gdzie sobie leżał i obok dałam mu znowu jeść - tym razem mięsko.
Już wieczorem jak A. tam poszedł z kolejną porcją jedzenia i tabletką na insekty kotek już mieszkał w swoim domku :-))
Za każdym razem głośno wita swoich nowych opiekunów ;)
Przez weekend leżałam odłogiem złamana grypą żołądkową , a A. chodził do kotka dwa razy na dzień i karmił i podawał w karmie leki ;)
Kuracja antybiotykowa nadal trwa ...
Jak poszłam do kotka w poniedziałek to nie mogłam wyjść z podziwu że zielone gluty zniknęły :-))
Nadal są trochę mokre oczka i nosek ale już wygląda całkiem , całkiem ;)
No i najważniejsze - moja mama zgodziła się na to aby kolejny kot  trafił do jej piwnicy ;)
Wczoraj po południu zawieźliśmy do niej kotka.
W trakcie łapania miałam przyjemność dotknąć go z tyłu żeby upchać do transporterka i już wiem że to kocur pełnojajeczny ;)
Po pierwszej nocy i całym dniu u mamy w piwnicy już wiem że kotek nie jest stary, tylko zaniedbany.
Ma wszystkie piękne ząbki , jest bardzo miaziasty , nienażarty (co się dziwić ? ) i umie korzystać z kuwety.
Jak go podleczę , podkarmię to zrobimy porządek z klejnotami i zaczniemy szukać dla niego domku :-)
Już po tych kilku dniach opieki jest wielka różnica między tym co było , a co jest teraz .
Jak odrośnie mu futerko i wąsy , jak nabierze ciałka to dopiero będzie pięknym kotkiem :-))
Teraz pierwsza sesja - aby udokumentować braki , ale i sukcesy ;)
Zdjęcia z lampą pokazują prześfity w futrze .
Na razie interesuje mnie tylko miseczka ;)
Jeść , jeść , jeść !
















Na szczęście już sam zajmuje się swoja toaletą :-)






















Jak dla mnie to on jest bardzo do Mikeszka podobny ;) Widać to zwłaszcza na tych fotach bez lampy.
Macie jakiś pomysł na imię dla czarnuszka ?
Zastanawiam się nad :
Chrupek , Czaruś , Dyzio, Misza.


33 komentarze:

  1. wiesz amyszko, ty to masz szczęście do czarnych, kocich nieszczęść. potem z nich wyrastaja piękne czarne kocury. i mówisz, że gile zniknęły same z siebie? coś podobnego...dobrze, że miałaś go gdzie zabrać... życzę wam jak najlepiej, wiesz o tym. imienia nie wymyślę, bo u mnie koczuje siedem czarnych kotów (z moim domowym) i już mnie głowa boli od wymyślania imion. ostatni, co gdzieś ma dom, widac to po nim, wmanewrował się do nas i jeszcze imienia nie ma. zadbany diablisko. miziaki dla kotyszków:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może Czaruś, bo czary będą znów potrzebne dla niego. Szczęściarz kochany!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wezmę pod uwagę Gosiu :-)
      Ładnie ;))

      Usuń
  3. Black Egg :)))
    Mieckowaty tez jest, przyznac musze, choc chyba ma krotsze lapecki. A moze to tylko perspektywa fotograficzna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miećka taka bardziej orientalna chyba ;))

      Usuń
  4. Gile same z siebie nie zniknęły Ewo. Kotek dostaje antybiotyki w tabletkach. Na szczęście nie zauważa ich w karmie ;)
    Ty to masz dopiero szczęście do czarnuszków )) Wiedzą gdzie przyjść ;)
    A mówią że czarne przynoszą szczęście więc nie może Ci go zabraknąć :-)
    Pozdrawiam ciepło i miziam wszystkie footerka ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaka śliczna czarna kocia morda, nic tylko kochać. Ja bym go nazwała Negro - czarny po hiszpańsku chyba. Pozdrawiam i życzę owocnego szukania domu dla niego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś moja koleżanka miała psa owczarka nizinnego- czarnego Negra .
      Ona miała Negra , a ja Nera - to byli kumple na podwórku ;) Jakoś dlatego te imiona mi do kota nie pasują ...;)
      Dziękujemy i pozdrawiamy.

      Usuń
  6. Amysiu jesteś wspaniała! Po wyleczeniu będzie z niego super kot!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oo jaki biedny widac ze dlugo nie dojadal bo futerko zoltawe i przezedzone :( bidul. Daj mu na imie Lucky bo w koncu jest szczesciarzem ze do was trafil:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz już się poddaję z tym imieniem . Mama do niego Maciek mówi i już chyba nie będę z tym walczyć. To i tak ma być tylko imię tymczasowe ;)

      Usuń
  8. Straszna bida, dobrze ze na Was trafil...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze , dobrze ... przynajmniej już ma brzuszek pełny i bezpieczny kącik . Choć jeszcze sporo mu brakuje do dobrostanu ...

      Usuń
  9. Biedactwo. Ale jakie ma szczęście że trafił na Was! Wiedział gdzie iść, żeby znaleźć ludzi u których znajdzie pomoc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt , takie czarne koty bardzo trudno zauważyć , zwłaszcza jak on gdzieś w krzaczorach , czy trawie siedział :(

      Usuń
  10. Widzę że czarne "nieszczęście"trafiło do właściwych ludzi.
    kiedy przyjechał do nas Barnaś też wyglądał jak kupka nieszczęścia,chory i wychudzony,
    teraz może nie ma wiszącego brzucha,ale jest miziakiem i gadułą na całego,jak nie pogada to się nie liczy .
    Co do imienia to Czaruś jak najbardziej pasuje do niego,zaczarował człowieka i powoli przechodzi metamorfozę.
    Serdeczności Amyszko :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz Małgosiu ten jak się go odwiedzi to też dużo gada ;)) Najwięcej o jedzonku chyba bo ciągle do miseczek biega. Brzuszek syty , a on tylko jeść chce. Na zapas ! tak jak Miś Uszatek ...
      Imię to chyba już ma ;)

      Serdeczności Gosiu :-))

      Usuń
  11. Amyszko... serce mi boli od tych kocich bid,,, tyle ich czeka na pomoc... na dodatek ludzie... jacyś tacy okrutni... ech...
    faktycznie podobny do Mikesza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boli oj boli , ale my przynajmniej nie znieczuleni ...
      Najgorsze że ludziska są , widzą a udają że nie , bo to "tylko" kot, czy pies :((

      Usuń
  12. Amyszko jesteś Aniołem! Dobrze, że trafiasz tam gdzie Cię potrzebują :) Kotek będzie śliczny jak już dojdzie do formy. Trzymam kciuki! A co do imienia to Czaruś bardzo do niego pasuje :)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kasiu . Nie mogłam inaczej bo bym oka nie zmrużyła wiedząc że tam pod domem takie nieszczęście :((
      I tak nie mogłam spać póki on tam był nawet w tej budce :(

      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  13. No śliczny.... i już go podleczyłaś Amyszko. Jesteś wielka!!! Podziwiam cierpliwość Twojej rodziny, bo moi trochę już kręcą nosami jak latam z jedzeniem do kolejnych kotów. Tym bardziej, że w nocy to po prostu boję się sama chodzić (chodzę więc z obstawą). Jeśli chodzi o imię, to też jak dla mnie pasuje Czaruś.
    Czaruś-czarodziej, bo Was zaczarował......:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko teraz jak A. jest na emeryturze to On chodził do kotka wieczorem. Wcale się nie dziwię że się boisz. Też bym się bała i dlatego cieszę się że masz obstawę :-)
      Czaruś to chyba będzie miał na drugie , bo mama na niego Maciek mówi ;)

      Usuń
  14. Twój los to ratowanie facetow.
    W futerkach ;)
    Bruneci koci są na :).
    Wydobrzeje czarny książę u Mamy i będzie rządził w jakimś miłym domu.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki za dobry dom!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie się zastanawiałam czemu znowu kocurek ? ;))
      Marzę o tym Barbarko :-)

      Usuń
  15. Kiedyś latem leżę sobie na kanapie przy tarasie z Pizdrysiem i patrze na zew a tu nagle widzę jak zza rogu wyłania się Pizdrys!
    Zawału bym dostała gdyby nie leżał kolo mnie.
    Identyczny prawie,tez młodziutki i szczupły, takie same skarpety i krawat.
    Nawet wydaje mi się że tatusia obu widziałam kilka razy.
    Ale Zocha juz po sterylce wiec lawina opanowana,przynajmniej ta najbliższą.
    Żal mi tych wszystkich futrzastuch bied...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niezły matrix przeżyłaś ;)))
      Dobrze że temu zaradziłaś :-)

      Wielki żal , bo to najtrudniejszy okres dla bezdomnych futerek :(

      Usuń
  16. Jak te koty wiedzą komu wejść pod nogi, prawda? Farta miał chłopak jak nie wiem co. Trzymam mocno kciuki za kocurka.

    OdpowiedzUsuń
  17. A prawda, prawda. Jakby im ktoś cynka dał .
    Niech tylko całkiem wydobrzeje to już będę się bardzo cieszyć ;)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękujemy za każde(dobre;) słowo :)

Komentarze anonimowe i komentarze typu ładne fotki zapraszamy do nas - strona www... zostaną usunięte jako spam.
Wystarczy aktywny nick platformy na której jesteś zalogowana/y , lub podpis imienny.