niedziela, 19 maja 2019

Ciepełko :-)

Nareszcie od dwóch dni mamy pogodę jak marzenie. Nie wiem jak długo będziemy się nią cieszyć , dlatego my już na zapas ładowaliśmy bateryjki na balkonie od rana do nocy ...;-)
Jak scerbaty na suchary rzuciliśmy się na słoneczko ;-)))
Wreszcie pańcia zakupiła dwa nowe kwiatuszki i już jest pięknie... :D





































 


















Mikeszek jak ma dość słonka to ładuje się pod ławeczkę ...;-)


Przy okazji przedstawię Wam naszego nowego sąsiada - kanarka - następcę Rudusia - o którym pisałam TUTAJ.






Ten nie jest aż tak urodziwy , ani tak pięknie nie śpiewa jak tamten , ale cieszymy się że jest i również umila nam życie ;-)

Ruduś niestety zginął tragicznie w grudniu :(

poniedziałek, 13 maja 2019

Wyjątkowy zimny maj ...

U nas nadal pogoda do bani , choć maj piękny ,to jest zimny i deszczowy :/
Balkonu zero , a kwiatki ciągle tylko w planach .
Koty tęskniąc za słoneczkiem , już nie wiedzą gdzie się podziać.
Gucio kontempluje na kolumnie ...






A dwa pozostałe okupują nowy kartonik ;-)
Głównie Mikesz ...










 Ale Karmelek też się załapał ;-)






Miejmy nadzieję że druga połowa maja nas rozpieści i wreszcie będzie ciepło i przyjemnie .
Jak dla mnie to może być nawet gorąco ;-)

Do miłego !


wtorek, 7 maja 2019

Długi majowy weekend

Nienawidzę długich weekendów , zwłaszcza tych świątecznych , bo wtedy jak nic nasz Gucio musi się rozchorować :/
Tak też było tym razem ...
Wymioty zaczęły się w nocy z 2-go na 3-go maja i trwały niemal do południa. Potem jakoś się uspokoiło. Ale już wiedziałam że na tym się nie skończy :/
Oczywiście u nas lecznice mają święto i nie ma co liczyć na jakąkolwiek pomoc ://
Nasz wet nie odbierał telefonu - znaczy nie ma ich na miejscu ...

Kolejna noc była już nie przespana , bo kot zwracał od 2,30 - aż do chwili wyjechania do lecznicy - zaraz po 9-ej ...
W lecznicy oczywiście po długim weekendzie multum zwierząt , więc staliśmy grzecznie w kolejce jedyne półtorej godziny ;-)
To i tak lepiej niż ostatnio - pacjent Gucio.
Ujadające psy w poczekalni tak źle wpłynęły na nastrój Gucia , że burczał na mnie nawet jak chciałam go wyciągnąć z kosza.
Tym razem wyciągał go z kosza weterynarz, bo ja się panicznie bałam ...
On i ja uzbrojeni w rękawice spawalnicze daliśmy radę.
Ale Gucio był taki wściekły , że ledwo mogłam go utrzymać :/

Jedyne co się poprawiło , to to że gruczoły okołoodbytowe nie były zatkane. Może to wpływ tych probiotyków jakie dostaje od ostatniego chorowania (koniec lutego) - DOLFOS DOLVIT PROBIOTIC 60 tab probiotyk pies/kot.
Jego qoopal się poprawił od tego czasu - nie ma rozwolnień i tak strasznie nie capi jak kiedyś ;-)

Po wizycie u weta jeszcze dwa razy zwrócił , bo zapomniałam schować wodę. Tak , tak, dopóki brzuszek się nie uspokoi, trzeba schować wszystko , nawet wodę.
Potem ( po 2-3 godzinach) wodę można oddać i do następnego rana dietka ścisła , aby kosmki jelitowe się zregenerowały ...

Jest już 3 dni po leczeniu , niby wszystko dobrze , ale Gucio nadal jakiś klapnięty.
Je , ma apetyt, ale ciągle gdzieś leży - często na podłodze. Taki bez ikry , jak nie Gucio...
Piszę o tym , bo tak samo było po innych wizytach u weta. Musi minąć z tydzień czasu , aż mu wróci humorek .
Oby to nastało jak najszybciej  , bo taki smutny i osowiały to mi się nie podoba :(




Tu jedna weselsza fotka ;-)


Ps.:
Pogoda do bani , więc majówka była głównie w domku z kotami. W niedzielę po tych perypetiach , postanowiłam namalować kolejnego konisia - tym razem sobie - można go zobaczyć we wpisie o Konisiu ;-)


Do miłego !