To ten domek obiecał czekać i czekał miesiąc czasu na kotka , choć wiedział o jego problemach skórnych . To ich ujął właśnie Maciuś , to jemu chcieli pomóc :D
Wspaniali ludzie !
Nie mogliśmy nawet marzyć o lepszym domku dla Maciusia .
Bardzo przeżywałam tą adopcję , dlatego nie pisałam od razu .
Ciągle się trzęsę o tego kota. Przez ostanie trzy miesiące zajmował niemal każdą moją myśl. To ja się o niego martwiłam , biegałam co dzień , leczyłam , smarowałam , zakrapiałam , wciskałam leki ... Mimo to on mnie kochał , dawał sobie wszystko zrobić . Tak cierpliwego i kochanego kotka ze świeczką szukać ;)
Oczywiście moja mama też się do niego przywiązała i mamy Wacek też ...
Rozstanie było trudne .
Na szczęście jesteśmy w kontakcie z nowym domkiem i najtrudniejsze chwile są już za nami .
Najgorszy był pierwszy dzień . Maciek po otwarciu transporterka wyskoczył z niego i zniknął . Chwile grozy !
Szukano go za kanapą , już nawet chcieli kanapę na części rozkładać . A okazało się że kotek wśliznął się ... pod kołdrę ! ;))) Nawet jak go wyciągnięto i pokazano całe mieszkanie , to ten szybko wrócił tam gdzie był . Wiem że to był bardzo smutny widok :(
Martwiłam się że z tego stresu się rozchoruje ...
Ale już na drugi dzień dowiedziałam się że Maciek spał na głowie Pańci , chodzi za nią jak piesek , ociera się o nogi , wchodzi na kolanka i mruczy ! :-D
Czy to nie są cudne wieści ?
Ostatnie foty z telefonu jakie mam są z 15 lutego
Powodzenia kotku !
