czwartek, 30 marca 2017

10 urodziny Karmelka !

To nie żart , nasz słodziak Karmelek 1 kwietnia kończy 10 lat !


Od kiedy go mamy to już wiemy, że rude to nie kolor, to charakter ;-)))


Od początku dawał nam w kość swoim miaukoleniem i rudym charakterkiem ;-)


Mimo wszystko , a może właśnie dlatego kochamy go na zabój !
Nadal jest wesołym i rozbrykanym kotkiem i niech tak zostanie :-)

Karmelku nasz kochany żyj nam 100 lat !
Dużo zdrówka , mizianek i zabawy !

Karmelkowi zaśpiewamy jeszcze kocie życzenia urodzinowe ;-)))



Ps.:
Więcej wspomnień o Karmelku znajdziecie TUTAJ.


poniedziałek, 27 marca 2017

Kocie gadżety i kwiatuszki :-)

Tym razem same perełki upolowane na pchlim targu ;-)))

Szklane koty ...
Zdjęcia zrobiłam na różnym tle, bo trudno pokazać ich piękno ;-)
Po lewej kot znanej firmy Villeroy & Boch - kryształowe szkło.  Ten po prawej podobny , ale bez sygnatur ...;-)


Trzeci -to jakby szkło weneckie :-)






Zabawny ceramiczny kotek ...


Koci czajniczek i Japońska figurka śpiącego kota ...




Tu z Mikeszkiem :-)


Kocia skarbonka, duża - wysokość 25 cm ...




Kocia puszka - ta po lewej. Tą po prawej mam już dawno...


Kolekcjonerski talerzyk z 1992 roku.  Autor obrazka von Wolgang Keiser.
Można powiesić na ścianę ;-)


U mamy wiszą trzy talerzyki jego autorstwa.
Znalazłam do kompletu kocią pozytywkę - limitowana edycja , tylko 19 900 sztuk.
Autor obrazka von Wolgang Keiser. Melodyjka z Różowej Pantery" ;-)




 Można posłuchać tutaj ...


Jeszcze mały uroczy obrazek do powieszenia na ścianie z "naszym" Mikeszkiem ;-))


Na koniec prezent od mojej córci. Przywiozła mi niedawno z Paryża - magnesik na lodówkę :-)





I to tyle na dziś  ;-)))

Ps.:
U nas dziś piękna słoneczna pogoda. Już trzeci dzień tak jest i ma być coraz cieplej...
Brzmi wspaniale !
Na naszym balkonie zawitały pierwsze kwiatuszki - bratki i stokrotki. Zrobiło się bardzo wiosennie :-)


Istny raj :D




Aż się nie chce do domu wracać ...;-)


Do miłego !



czwartek, 23 marca 2017

Pelet - żwirek idealny ;-)

Już cztery lata temu Krysia z Klub Kota Jasna  pisała o tym  niesamowitym żwirku .
Wtedy pomyślałam że warto by było spróbować, ale nawet nie wiedziałam gdzie tego szukać.
Aż któregoś razu byliśmy po coś w sklepie budowlanym i stało to to obok kasy i aż się prosiło żeby go wziąć ;-)
Więc wzięliśmy na spróbowanie.
Byłam zachwycona, ale nie podobało mi się, że nie ma jak rozdzielić zużytego peletu od całych brykiecików.
Nawet zrobiłam sito z durszlaka do przesiewania, ale nie bardzo się nadawało i na jakiś czas zrezygnowałam z peletu. Postanowiła rozejrzeć się za porządnym sitem i wrócić do peletu jak już się do tego dobrze przygotuję.
Sito znalazłam w jakimś chińskim sklepie ze wszystkim ;-)
Jest idealne i wreszcie mogłam wprowadzić mój pomysł w czyn :-D

Sypię pelet na dno kuwety...




Raz na dzień (u mnie rano po porannej toalecie), gdy żwirek jest już częściowo zużyty (sypki), przesiewam zawartość obu kuwet i dosypuję do nich "ubytek" ...


Sito zatrzymuje wszystkie brykieciki...


Przesiewa tylko to co zużyte :-)


Nieodzowny sprzęt ;-)




 A teraz zalety o których pisała już Krysia, a ja potwierdzam :-)

1 - Nie roznosi się !
Wreszcie jest czysto , nie ma wszędobylskiego pyłu na wszystkich meblach.
To u mnie główny powód dla którego mogę zrezygnować z wszelkich zbrylających żwirków.

2 - Koty nie są zakurzone po wyjściu z kuwety. Widać to było zwłaszcza po Mikeszku ;-)

3 - Cena.
U nas 20 kg peletu kosztuje 13,99 !

4 - Wydajność.
Na nasze trzy koty , które sporo sikają worek starcza na ok 6 tygodni. Nie wiem dokładnie , bo przejściowo w jednej kuwecie był jeszcze poprzedni żwirek ...
(Krysia pisze że u niej starcza na 3 miesiące przy siedmiu kotach ! )

5 - Zapach.
Pachnie lasem , zero kociego zapachu ;-)

6 - Koty go lubią !
Jak miały wybór , to wolały do peletu niż do poprzedniego żwirku(Corn Cat)

7 - Ekologiczny - wiadomo :-)

8 - Biodegradowalny  - co dla wielu też jest bardzo ważne.

Pelet jest super żwirkiem :-)
Jesteśmy z niego bardzo zadowoleni i będziemy się go trzymać.
Możemy z czystym sumieniem polecić każdemu kociarzowi.

Ps.:
Kiedyś przez wiele lat, jeszcze gdy był tylko Filip, a potem Filip, Karmelek i Gucio, używaliśmy podobnego do peletu żwirku - Pinio.
To też są brykieciki , tylko mniejsze.  Byliśmy z niego bardzo zadowoleni , ale Mikeszek nie chciał z niego korzystać. Przez Mikeszka zaczęłam wprowadzać inne żwirki...
Teraz wróciliśmy tak jakby do punktu wyjścia. Do peletu Mikesz wchodzi chętnie, a druga korzyść to taka, że jest on dwukrotnie tańszy od żwirku Pinio ;-)


Może komuś przyda się ten wpis ;-)
A kolejny będzie o kociech gadżeach , bo dawno nie było !:-)

niedziela, 19 marca 2017

Kino się znudziło ;-)

W marcu na naszym balkonie była istna inwazja ptaszorów.
Przez całą zimę nie było ich tyle co teraz. Pod koniec przylatywały nawet gołębie i szpaki , a tych ostatnich całe chmary!
A nasze koty już miały przesyt i nie reagowały niemal wcale...;-)





Zobaczcie jak to wygląało. I to od rana do nocy! Od sikorek i wróbli , po szpaki i gołębie, non stop ...


W połowie tygodnia umyłam okna i balkon i uznałam że najwyższy czas na pościąganie karmników. Od teraz ptaszki muszą sobie radzić bez naszej pomocy ;-)
A ja wreszcie będę mogła wykorzystać cały balkon do suszenia bielizny :D
Wczoraj  niestety się nie dało bo padało. Dziś za to świeci słońce i balkon pusty bo niedziela ;-P
Za to koty mogą sobie czasem wyjść , bo ich ciągnie. Choć za ciepło to to nie jest ...
Lepiej poopalać się przez szybę :-)















Ps.:
Po grypie przyplątało mi się zapalenie ucha, do tego zatkało się i nie chce odetkać :(
Leki pomogły częściowo, bo przestało boleć(odpukać) , ale odetkać nie się chce, choć próbowałam wszystkiego.
Do laryngologa pilne skierowanie na NFZ czy prywatnie , to oczekiwanie od dwóch tygodni(konował) do dwóch miesięcy (dobry specjalista)!
Można próbować wcisnąć się bez rejestracji , ale jest tylu takich desperatów, że nie wiem czy się uda.
Będę próbować po niedzieli dostać się do dobrego, więc trzymajcie kciuki żeby mnie przyjął !
Albo żeby się to ucho samo odetkało , no ! ;-)


niedziela, 5 marca 2017

W promieniach słońca :-)

Wystarczy plama słońca na dywanie i już jest powód do radości ;-)
Nikt tak nie potrafi rozkoszować się słoneczkiem jak nasz Gucio :-D
Jak już się myć to tylko leżąc kołami do góry ;-)))























Jeszcze filmik - kwintesencja kociej rozkoszy ;-)


Przy okazji umył też zabawkę , coby brudna nie była ;-)))

Ps.:
Robi się wiosna ,a ja zaliczam grypę. Z nosa się leje , samopoczucie kiepskie, ech...
Ale to było do przewidzenia. Przejęłam pałeczkę od mamy. Cały tydzień do niej biegałam , bo była chora ...;-)